Firma – zamiast kodeksu należytej staranności podatnika są wskazówki dla fiskusa

Zamiast kodeksu należytej staranności podatnika VAT, dzięki któremu firma miała być chroniona przed fiskusem powstały wytyczne dla skarbówki. Po kilku miesiącach prac Ministerstwo Finansów zrezygnowało z oczekiwanego przez przedsiębiorców rozwiązania.

Wykonanie przez uczciwego podatnika VAT określonych czynności miało go chronić przed konsekwencjami ze strony Krajowej Administracji Skarbowej. Przez osiem miesięcy trwały prace ekspertów na dokumentem i skończyły się niczym. Powstał zbiór wytycznych dla skarbówki. Firma, kierując się tymi wytycznymi może się w jakimś stopniu zabezpieczyć przed negatywnymi konsekwencjami, ale jest to nadal uznaniowe. Owa uznaniowość jest największą różnicą miedzy kodeksem, który miał powstać a dokumentem, który ujrzał światło dzienne.

„W naszej ocenie jest zbyt wcześnie na przedstawienie dokumentu adresowanego bezpośrednio do podatników. Przygotowana metodyka daje nam wszystkim czas na ocenę jej działania w praktyce” – stwierdził wiceminister finansów Paweł Gruza.

Firma zawierając transakcję ma sprawdzić wiarygodność kontrahenta. W razie gdyby została wplątana w łańcuszek oszustw VAT fiskus sprawdzi czy dotrzymała należytej staranności przy sprawdzaniu. Na niekorzyść firmy będą działały następujące fakty:

– kontrahent nie jest zarejestrowany w KRS lub CEIDG o ile rejestracja w tym przypadku jest wymagana;

– kontrahent nie jest zarejestrowany, jako czynny podatnik VAT;

– kontrahent jest na liście podmiotów wykreślonych z rejestru VAT, lub na liście podmiotów, którym odmówiono wpisu do rejestru VAT.

– kontrahent nie posiada wymaganych koncesji lub zezwoleń;

– osoby zawierające transakcję nie miały do tego upoważnienia.

To nie jest pełna, zamknięta lista rzeczy, które firma powinna sprawdzić. Mogą też być inne przesłanki, które powinny być sygnałem ostrzegawczym dla podatnika. Na przykład płatność gotówką przy zawieraniu transakcji albo podzielenie większej płatności na kilka w wysokości poniżej 15 tysięcy złotych. O możliwości oszustwa może też świadczyć na przykład cena znacząco odbiegająca od realiów rynkowych.

Niestety nadal uczciwa firma wplątana w łańcuszek oszustw może ponieść tego konsekwencje, nawet gdy sprawdzi wszystko co się da. Wszystko w rękach urzędników.