Prawo – z ZUS warto się sądzić

Nawet jak firma nie ma zleceń i nie zarabia prawo nakazuje płacić składki na ZUS. Tymczasem, gdy przedsiębiorca czy pracownik chce skorzystać z należących im się świadczeń z ZUS zaczynają się schody. W takich sytuacjach często warto iść do sądu.
Bywa, że decyzje ZUS sobie a prawo sobie. Decyzje nie są oparte na żadnych przepisach, albo są oparte na interpretacji dokonanej przez urzędników. Częste jest opieranie decyzji na interpretacjach Ministerstwa Pracy. Resort sam przyznaje, że jego interpretacje to nie obowiązujące prawo. „Niejednokrotnie podkreślaliśmy w pismach kierowanych do innych organów bądź osób fizycznych, iż prezentowane przez departament prawa pracy opinie oraz przekazywane informacje nie mają charakteru wiążącego dla stron stosunku pracy, sądów i organów kontrolnych” – wyjaśnia ministerstwo. A jednak jego interpretacje często są dla urzędnika ważniejsze niż prawo.
Jak absurdalne i niezgodne z prawem potrafią być decyzje ZUS pokazuje przykład przytoczony przez Wyborczą.pl.  Pani Marta przyjęła na wychowanie z domu dziecka Kasię. Sąd uznał ją za rodzinę zastępczą dla dziecka. Rok po tej decyzji pani Marta postanowiła pójść na urlop macierzyński. Wystąpiła do ZUS o zasiłek macierzyński. To blisko dwa tysiące złotych miesięcznie. ZUS odmówił. Argumentował, że powinna wziąć urlop niezwłocznie po przejęciu opieki nad dzieckiem.
„Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Pracy celem urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego jest stworzenie stabilnych warunków do budowania więzi rodzinnych i urlop ten powinien być wykorzystany niezwłocznie po spełnieniu przez pracownika przesłanek nabycia prawa do tego urlopu. Udzielenie pracownikowi urlopu po upływie znacznego okresu od przyjęcia dziecka na wychowanie jest bezprzedmiotowe” – uzasadniał ZUS.
Sąd stwierdził, że działanie ZUS było bezprawne. Prawo nigdzie nie mówi, że urlop należy brać niezwłocznie. Można go wziąć w każdej chwili do skończenia przez dziecko siedmiu lat. W momencie składania wniosku Kasia miała pięć lat.
Z ZUS warto się sądzić, bo jak pokazują liczby jest spora szansa na wygraną. W 2015 roku do centrali ZUS wpłynęło 131 tysięcy odwołań od decyzji oddziałów. 5,3 tysiąca z nich centrala uwzględniła. 119 tysięcy wysłała do sądów pracy nie uwzględniając żądań skarżącego. Od stycznia do grudnia 2015 roku sądy pracy rozpatrzyły 133,8 tysiąca spraw. W 38 tysiącach przypadków skarżący wygrał. Nie zaszkodzi spróbować, zwłaszcza, że sądy pracy rozpatrują sprawy za darmo.