Sharing economy, czyli wirtualne biuro i hulajnogi na minuty

Wirtualne biuro wpisuje się w globalny trend sharing economy. Dzięki ekonomii współdzielenia możemy korzystać z zasobów, których ktoś inny ma w tym momencie zbyt dużo, a my ich właśnie potrzebujemy.
Ekonomia współdzielenia rozwinęła się po kryzysie 2008 roku. W większości przypadków łączy się z nowymi technologiami, internetem rzeczy, aplikacjami, etc. Najbardziej widoczne w przestrzeni publicznej są wykwity sharing economy w dziedzinie poruszania się po miastach. Ostatnio w Warszawie pojawiły się samochody elektryczne na minuty. Jest ich 500 i na razie stanowią chyba raczej ciekawostkę. Wcześniej pojawiły się hulajnogi elektryczne na minuty a rowery miejskie wrosły już całkiem w krajobraz wielu polskich miast.
Wirtualne biuro wpisuje się w ten sam ogólnoświatowy trend. Można korzystać, gdy jest taka potrzeba, nie trzeba posiadać na stałe. Można korzystać z usług sekretarki czy telefonistki, nie zatrudniając jej jednocześnie. Współdzielimy jej usługi z innymi firmami, które obsługuje wirtualne biuro. Gdyby sekretarka pracowała tylko dla jednej małej firmy nie miałaby przez większość czasu, czego robić i jej usługi kosztowałyby dużo więcej.
To samo dotyczy samej powierzchni do pracy. W firmie zajmującej się dajmy na to handlem zazwyczaj zbędne są biurka dla wszystkich osób. Przez większość czasu pracownicy są na spotkaniach z klientami. Stąd najwygodniej jest taką firmę umieścić w biurze serwisowanym, gdzie w razie potrzeby zawsze możemy przenieść się do sali konferencyjnej.
Współdzielenie rzeczy, czy usług staje się w dzisiejszym świecie wręcz koniecznością. Oznacza oszczędność nie tylko pieniędzy i czasu, ale przede wszystkim oszczędność miejsca, surowców, mocy produkcyjnych a tym samym może mieć spory wpływ na ratowanie środowiska. Wirtualne biuro też ma w tym procesie swoje miejsce.