Zmiana prawa – umowy zlecenia pójdą do lamusa?

Planowana zmiana prawa, czyli nowelizacja prawa pracy może spowodować, że umowy zlecenia praktycznie znikną w dotychczasowej formie. Mają być dostępne tylko, jako umowa między firmami. Nie mogą zastępować umowy o pracę.

Podstawową formą zatrudnienia ma być umowa o pracę. Umowy prawa cywilnego będą mogły być stosowane tylko w szczególnych okolicznościach. Zmiana prawa zakłada, że umowy zlecenia czy o dzieło będą mogli podpisywać tylko przedsiębiorcy, na przykład samozatrudnieni. Jednocześnie pracodawca będzie musiał wyrównać koszty, jakie poniosą pracownicy przechodząc na samozatrudnienie. Chodzi na przykład o składkę ZUS. To sprawi, że umowy cywilnoprawne staną się mniej atrakcyjne dla pracodawców. Umowa o dzieło, czy umowa zlecenia, jako nibyzatrudnienie mają zniknąć.

Nowy kodeks pracy ma zaczynać się stwierdzeniem „Kodeks pracy reguluje prawa człowieka związane z wykonywaniem pracy”. Takie zdanie ma akcentować fakt, że z samego faktu wykonywania pracy wynikają pewne prawa – uważa przewodniczący Zespołu ds. opracowania Kodeksu Pracy Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, Arkadiusz Sobczyk.

Eksperci opracowujący nowy kodeks zdają sobie sprawę, że jest potrzebna również bardziej elastyczna forma zatrudnienia niż umowa o pracę. Zmiana prawa zakłada, więc zatrudnienie nieetatowe. Ma ono być stosowane w przypadku niezbyt intensywnej pracy do 16 godzin w tygodniu. Pracodawca zatrudni pracownika na umowę o pracę, ale nie będzie musiał mu jej zlecić.

Pracownik nie będzie też musiał stawić się na wezwanie pracodawcy chyba, że się na to zgodzi w konkretnym przypadku. Wtedy musi być dostępny na wezwanie szefa. Pracuje wtedy z chronionym wynagrodzeniem, prawem do urlopu i innymi prawami pracowniczymi. Ma to zapewnić zamknięcie ery umów zleceń.

Zdaniem przewodniczącego Sobczyka takie umowy to ma być margines. Ograniczenie czasu pracy do 16 godzin w każdym konkretnym tygodniu, a nie średnio do 16 godzin w okresie rozliczeniowym oznacza, że takie zatrudnienie może być stosowane wyłącznie w przypadku zatrudnienia dodatkowego. Chodzi na przykład o dorabiających sobie studentów.

Komisja kodyfikacyjna ma zakończyć prace nad kodeksem pracy w pierwszej połowie przyszłego roku.